Kolonizatorka w krainie Gender Studies

Kilka dni temu pewna pani posłanka, wielokrotnie indagowana na wizji, nie potrafiła/nie chciała wyjaśnić pojęcia/kategorii bezstronność. Ta wydawała jej się nieważna w dyskusji na t1891112_710425399045991_6850631248064610000_nemat wpływu episkopatu na polskie władze i prawo. Pięć razy pytana, stroniła od odpowiedzi. Może i dobrze, ponieważ dziś swoją definicję bezstronności ogłosiła reporterka „Do Rzeczy”, która na okładce tygodnika poinformowała wszystkich, że przeniknęła do środowiska polskich feministek.  Sekta gedner – to piękny tytuł fragmentu zapowiadającego „Raport o gender w Polsce”. Jego celem, jak zapewnia wydawca, jest: „Stworzenie raportu o gender w Polsce. Pierwszego, gruntownego, opartego wyłącznie na faktach, niestronniczego. [podkr. red.] Metoda: operacyjna. Przeniknąć do środowiska, wziąć udział w zajęciach dydaktycznych, warsztatowych i kulturalnych, poznać metody finansowania, opisać wysiłki legislacyjne.” Tyle podaje strona www. To niemałe, bo obejmujące 368 stron dzieło, za chwilę ukaże się dzięki wydawnictwu „Fronda”.

Przegląd fragmentu opublikowanego we wspomnianym tygodniku, poza opisem kilku warsztatowych dyskusji (prawdopodobnie nagranych bez wiedzy uczestniczących), przynosi kilka ważnych i ważkich obserwacji:

  1. Warszawskie Gender Studies w Instytucie Badań Literackich prowadzone są w brudnych i zakurzonych salach. Porządek to ostatnio ważny genderowy temat:

Bez tytułu

2. Uczestniczki i uczestnicy Gender Studies zmieniają język:

Bez tytułu1

i dalej:

Bez tytułu2

3. Uczestnicy i uczestniczki Gender Studies (dla jasności, dorośli ludzie legitymujący się dyplomem wyższych uczelni) mogą uczestniczyć w warsztatach dotyczących seksualność, w ramach takich zajęć mogą np. poznać własną waginę:

6

Słowem kluczem owego raportu ma być NIESTRONNICZOŚĆ.  Prócz powyższych, zacytujmy więc kilka ironizujących uwag reporterki, autorki raportu:

Bez tytułu3

Bez tytułu5

Bez tytułu6

Oto owa badawcza bezstronność. Choć, cieszyć należy się z faktu, że reporterka, być może dzięki uczestnictwu w zajęciach prowadzonych w ramach Gender Studies, nauczyła się krytycznego myślenia. Próbuje podważać poznawane teorie i praktyki. Szkoda tylko, że nie robi tego merytorycznie.

Niestety retoryka i konstrukcja zaprezentowanego fragmentu ma wiele wspólnego z konstrukcją tzw. produkcyjniaków pisanych na zlecenie, zgodnie z tezą zamawiającego. W dzisiejszej publikacji na dzień dobry pojawia się ogromny kadr z komedii Juliusza Machulskiego pt. „Seksmisja”, na kadrze zaś, pod twarzą Ewy Szykulskiej dzierżącej w rękach przyrząd do kastracji, widnieje hasło „Prawdziwa twarz gender”. Dalej mamy podróż uczestniczki przez brudne korytarze, przez kolejne zajęcia, obserwacje studentów i studentek oraz sugestie jak wtopić się w tłum (należy nosić kolorowe torby, zeszyty z feministycznymi hasłami oraz obowiązkowo czytać „Wysokie Obcasy”; co ważne – można mieć makijaż i nosić kobiece dodatki, żadnych zgrzebnych worów).

Bez tytułue

Bez tytułut

Następnie bohaterka przechodzi kolejny stopień wtajemniczenia – uczestniczy w warsztatach dotyczących seksualności. Robi to tylko po to, by na koniec zacytować uczestniczkę owych warsztatów, która „wychodzi i krzyczy »siła cipki«. Zaraz chcę więcej!”. Wszystko to ozdobione zostaje zdjęciami uśmiechniętej pisarki, aktorki oraz olimpijskiej medalistki, które przeszkadzają feministkom. Przeszkadzają, bo chcą mieć dzieci lub nie piszą feministycznych książek.

Trzeba przyznać, że ta zgrabna fabuła, właściwie obrazkowo-tekstowy kolaż – odbiega od formy raportu. Szkoda, bo gdyby nie odautorskie uwagi, owe fragmenty można by czytać jako piękną satyrę na środowisko. To by było coś! Niestety wartość poznawcza opublikowanego fragmentu wydaje się znikoma. Ostrzega przed brudem w IBL, warsztatami kulturowymi, dyskusjami, poznawaniem własnego ciała i zmianami języka. Nihil novi. Po półrocznym przebywaniu w sekcie można by spodziewać się czegoś więcej, niż tylko zgrabnej fabuły i cytatów z ogólnie dostępnych stron internetowych oraz naukowych biografii badaczek. Po półrocznym uczestniczeniu w kursach należy też spodziewać się refleksji na temat backlashu/reakcji, którego ponoć w Polsce nie ma. Nie ma? To niby czym jest ta próba próba raportu?

Bez tytułus

Po przeczytaniu opisu przygód autorki w krainie Gender Studies mamy jedną rekomendację – jeśli oczywiście chce, by wyniki jej obserwacji potraktować poważnie – lekturę czegoś, co rzuciłoby trochę światła na kolonizatorską retorykę używaną przez przedstawicielkę większości. Wyciąganie wniosków z obserwacji uczestniczącej nie może polegać na hierarchicznym ustawieniu oglądanych i oglądającej według znanego schematu: ja wyżej, oni/one niżej. Taką postawę sugerują skany odautorskich wypowiedzi. W podobny sposób postępowali antropologowie obserwujący pozaeuropejskie plemiona w latach międzywojennych XX wieku. Podobną narrację w swoich podróżniczych programach snuje pan Cejrowski – ja, kontra gorsi, śmieszniejsi oni. Ja kontra dzicy, zwariowani, inni. Jakie to proste, prawda? Niestety taka pozycja sprawia, że jakakolwiek podmiotowa i merytoryczna dyskusja jest niemożliwa. Być może dlatego wskazane fragmenty nie pretendują do miana merytorycznej krytyki czy oglądu.

Wszystkie skany fragmentów tekstu oraz okładka pochodzą z: „Tygodnik Lisickiego. Do Rzeczy”, nr 43/091, 20-26 października 2014, s. 1. oraz s. 17-22. (tekst: Prawdziwa twarz gender, Agnieszka Niewińska).
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s