Szczeciński Gryf zjada własny ogon

[czytając tekst Tadeusza Kowalczyka  „Męczennica męskiego szowinizmu”; „KSz”, 25.10.2013]

Gryfia nie jest jedyną literacką nagrodą przyznawaną w Polsce kobietom. Jest jeszcze Pióro i Pazur przyznawane w Siedlcach. Pióro dla najbardziej poruszającej polskiej powieści i Pazur dla najlepszej powieści z humorem. Jego zwyciężczynie to autorki prozy popularniej, nie gorszej,  ale zupełnie innej niż ta, która trafiała do ścisłego finału Gryfii. Nad finałem Gryfii pieczę sprawowało merytoryczne jury, nad wyborem w Siedlcach w dużej mierze panują czytelniczki, praca jury zaczyna się dopiero na ostatnim konkursowym etapie. Dziś nie ma już jury Gryfii, ani samej  nagrody w tym kształcie, który w ostatnich dwóch latach nadała jej Inga Iwasiów. Nikt inny. Nikt z nagradzanych, nominowanych, odwiedzających Festiwal Literatury Kobiet nie znajdował się pod opieką Redaktora „Kuriera Szczecińskiego” ani też jego pracownic i pracowników. Dwa lata pracy dały tej nagrodzie rozpoznawalną, ale co najważniejsze znaczącą markę.

Dziś czyta się głosy, które deprecjonują samą istotę nagrody. Twierdzi się, że jej formuła dyskryminowała mężczyzn. Argumenty ukazujące podłoże przyznawania większości literackich laurów dla redakcji szczecińskiego dziennika się nie liczą, bo wiek, pochodzenie, narodowość i język (które są podstawą przyznawania innych literackich laurów) można zmienić, można je sobie wybrać i startować w różnych konkursach, bez względu na ograniczenia stawiane ich uczestnikom. Tylko płeć jest niezmienna, od niej się nie da uciec. To oczywiście sąd oparty na zupełniej ignorancji kogoś, komu wydaje się, że może wszystko: pisać wieloma językami, zmieniać narodowość, miejsce zamieszkania a nawet wiek (odczekać swoje w kolejce?), tylko płeć m być czynnikiem dyskryminującym. Niestety wszelkie definicje dyskryminacji są szersze, skupiają wszystkie wymienione czynniki, toteż według powyższego uznać należy, że każda nagroda dyskryminuje. Inni twierdzą, że z owej wyliczanki należy wyłączyć wiek, bo przecież w sporcie młodsi i starsi też rywalizują osobno, więc jest ok… ok., tyle, że w sporcie kobiety i mężczyźni też rywalizują osobno, więc ta argumentacja znowu odpada. Zresztą intelekt i artyzm, a z tego ma się rodzić literatura to niestety nie sport. Ale kogo to obchodzi w obliczu walki o władzę nad Gryfią?

Nie Redaktora Naczelnego lokalnej gazety, który to ironicznie i niekulturalnie naigrywa się z odwołanej przez siebie samego z funkcji przewodniczącej jury Ingi Iwasiów. Ta, w jego słowach najpierw była nieważnym ogniwem lokalnej układanki, później rozhisteryzowaną kobietą, rozemocjonowaną, obrażoną adresatką listu poleconego, a gdy zyskała wsparcie kilkuset osób podpisujących petycję przeciw jej odwołaniu (także czołowych literatów i literaturoznawców z całej Polski), gdy do jego redakcji napłynęły merytoryczne listy poparcia dla Iwasiów, to adresatka przekształciła się w męczennicę męskiego szowinizmu. Zgrabny i zgrany zabieg, na który nabierają się ci, którzy Iwasiów nie lubią, których przekonywać o własnej omnipotencji i władzy wymierzonej w krytycznie czytające rzeczywistość kobiety nie trzeba. Względy nielubienia nie są najważniejsze, grają tu pierwsze skrzypce. gryfia53Merytoryka się nie liczy. Ważne jest to, że Pan Redaktor nie zmęczył się, pisząc swoja kartkę z pamiętnika. Ważne jest to, że wsparcie jakie otrzymuje Inga Iwasiów jest dla niego głosem rozedrganych i rozemocjonowanych feministek, bab, pedałów i liberałów, a nie ludzi kultury. Ważne jest to, że się głęboko myli. Ważne jest także to, że nikt nie życzy mu źle, choć wszyscy dostrzegają podwójną normę, którą wykorzystuje do walki o władzę. W swoim tekście z dnia 25 października wyraźnie stwierdził, że profesor Iwasiów od dawna nie pasowała mu do układanki zwanej nagrodą literacką. Nagrodą, którą wedle jego słów wymyśliła jego redakcja. To właściwie zabawne, że pisze On coś takiego: pomysł nagrody urodził się w naszych głowach a później zaprosiliśmy Iwasiów i w większym gronie padło, że to będzie nagroda dla pisarek, bo mamy w Szczecinie zaplecze badawcze, a i kobiety są odbiorczyniami literatury, wiec będzie ekonomicznie. To trochę jakby powiedział, że on rozłożył sztalugi a później przyszedł Van Gogh albo Boznańska i namalowali obraz, ale ten obraz jest jego, bo płótno i farbki przyniósł on sam a dodatkowo wszystko działo się w jego pracowni. Niebywała konstrukcja. Współczesny mecenas sztuki. Dodatkowo, nagle okazuje się, że tak jak Van Gogh obciał sobie ucho, tak i Iwasiów szaleje i robi wszystko, by Szczecin zapłacił za jej wizytówki, na których napiszą złotymi zgłoskami: Pani Dyrektor Festiwalu. Szaleństwo! Dać kobiecie tyle odpowiedzialności i władzy, nie do pojęcia! Panie Redaktorze przecież pan właśnie zrobił to, co chciał przypisać pani profesor. Kto w niegrzeczny sposób przejął władzę nad ciałem, które obejmowało troje partnerów? Sam pan Redaktor. Redaktor, który zasłużoną funkcję kierującego nagrodą będzie pełnił ze swojego redakcyjnego fotela. Z tego też fotela próbuje ciskać niedwuznaczne gromy w stronę Iwasiów. Przyznać trzeba, że dobrze mu to wychodzi. Sam, oślepiony swoimi błyskami, najwyraźniej stracił ostrość widzenia.

Dwie dekady temu podobny scenariusz wymyśliły chorwackie media. Tyle, że czarownic było pięć, nie jedna: Slavenka Drakulic, Dubravka Ugresic, Rada Ivekovic, Jelena Lovric i Vesna Kesic. Też zajmowały się literaturą, feminizmem, też były silne, powiązane z uniwersytetami. Wówczas media doprowadziły do ich wyjazdu z kraju, dziś o owych mediach nikt nie pamięta. W przeciwieństwie do  np. Dubravki Ugresić czy Slavenki Drakulić, ale co na ten temat wie redakcja ze Szczecina? Mogliby wyciągnąć z tego wnioski. Próby palenia czarownic nie przynoszą realnych zysków, raczej straty. Przynoszą jedynie symboliczną władzę. Tyle ma Redaktor. Używając podwójnej normy, pisze, że jego walka o władzę jest gestem odcinania się od kobiety, której zasługą był wybór kolorów zaproszeń na uroczystości w ramach Gryfii. Owo umniejszanie roli Iwasiów w tym przedsięwzięciu jest bardzo znaczące, bo nagle okazuje się, że Iwasiów od początku Redaktorowi nie pasowała, więc baba z wozu, koniom lżej. Panie Redaktorze, w historii literatury przyjęło się sądzić, że to babska literatura pełna jest szczegółów dotyczących kolorów i strojów, a tu jednak pan pisze o błahostkach, nie o meritum sprawy i kulturze. To pan pisze o emocjach. Czyżby pretendował pan do Gryfii albo Pióra czy raczej Pazura? Warto by jeszcze przyjąć jakiś pseudonim. Chyba, że nagroda ostatecznie zmieni swój kształt.

Tekst redaktora nie odnosi się do żadnych zewnętrznych tekstów, poza głosem Magdaleny Środy. Niestety i w tym wypadku jest to odniesienie naskórkowe i właściwie pozamerytoryczne. A szkoda. Dyskusja się nie odbyła, bo Pan Redaktor nie uważa jej za potrzebną. Oznajmia, że głosy w sprawie Gryfii i Ingi Iwasiów są pomyłką, przerostem formy i po prostu nie będzie sobie nimi zaprzątał zapracowanej głowy. A co tam, Polska to nie Pan Redaktor. On wie lepiej, to jego fotel.

Niebywała jest tendencja do wybielania własny czynów i kontrastowania z nimi poczynań odwołanej z funkcji przewodniczącej jury. Działania Redaktora są przemyślane i kontrolowane, działania drugiej strony chaotyczne i dyktowane ambicyjkami. Niestety jeśli poczyta się teksty redaktorek i redaktora naczelnego obraz rysuje się inaczej. To ich głosy niczego nie wnoszą do dyskusji. Jedyne co robią, to mówią: moja decyzja i basta. Nikt mi tu nie podskoczy, bo ja mam papier, czcionkę i wszystko co napiszę jest prawdą. Każdy personalny wers wymierzony w moją konkurencję stanie się ciałem za pośrednictwem mojego tytułu. Wstrząsający jest fakt, wedle którego Redaktorowi wydaje się, że kobieta ma siedzieć za drzwiami, że przy niej nie będzie się ustalać kolejnej edycji nagrody… bo jeszcze zawetuje kolor zaproszeń. Wstrząsający jest brak świadomości, że Redakcja nie wygra z Siedlcami, w najlepszym razie doprowadzi do przyznania nagrody, na której laureatkę/ta nie obejrzy się pies z kulawą nogą. Druzgocący jest fakt, wedle którego, by to uczynić, Redaktor musi się pozbyć wcześniejszych partnerów, których dziś oskarża o knucie i chęć przejęcia władzy (skąd to znamy, co?), którą On ocalił dla siebie i swoich redakcyjnych kolegów i koleżanek. Druzgocące jest to, że ów tekst Redaktora ujawnia to wszystko, co autor przypisuje swojej oponentce. I zapytać jedynie należy czy to przypadek, nieświadomość czy brak mądrości? Koniom na wyścigach zakłada się klapki na oczy, w ten sposób się nie rozpraszają. Podobne klapki ktoś założył Panu Redaktorowi. Meta już blisko. Tyle, że tor staje się pusty, trybuny też. A samo trofeum może być po prostu zbyt ciężkie, bo jak je dzierżyć, skoro nikogo to nie obejdzie.

To pierwsza gorzka puenta. Druga jest taka, że w szczecińskiej kulturze, tak jak w polskiej polityce, w walce o władzę można stosować chwyty niedozwolone i ciosy poniżej pasa. Niestety tylko między mężczyznami. Panie mogą być tłem, za drzwiami. One, nie mogą się bić. Z władzą im nie do twarzy. W drodze do władzy stają się rozhisteryzowanymi wariatkami, ujawniają się ich ambicyjki, stają się niegodne kobiecego określenia. Po prostu wariują, a wiadomo dla wariatek zarezerwowany jest strych, nie redaktorski czy dyrektorski fotel. Splendor i nagrody będzie rozdawał Redaktor. W końcu to jego nagroda, sam ją namalował. W swoim gabinecie.

Tekst Redaktora utkany jest z kulturowych kalek i uprzedzeń. Nic w nim nowego. I figury retoryczne i same temat, nie wspominając już o tytule  – są po prostu zgrane, wielokrotnie literacko i naukowo zdyskredytowane. Częstokroć przez same finalistki dwóch edycji jego nagrody. Panie Redaktorze może wypadałoby zacząć czytać, wówczas może Pana opinie i słowa nie byłby tak szokująco przewidywalne i krótkowzroczne. To właśnie ów metaforyczny kisiel. Nie o taką kulturę idzie.

PS Jeszcze jedno dość wolne, ale chyba trafne skojarzenie; Panie Redaktorze polecamy Panu lekturę Kariery Nikodema Dyzmy Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Ot skojarzenie z pańskimi działaniami i słowami. Chyba trafne.

Tekst powstał w odniesieniu do słów:

http://www.24kurier.pl/Goracy-temat/Meczennica-meskiego-szowinizmu

bez komentarza pozostawiamy wpis: http://www.24kurier.pl/Aktualnosci/Kultura/Brunatny-prezes-i-jego-zgraja

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Szczeciński Gryf zjada własny ogon

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s