Angelina przez media błogosławiona

Opublikowanie przez Angelinę Jolie tekstu-wyznania My Medical Chioce w NYT rozpętało medialną burzę. I dobrze. Rzadko zdarza się, by »jedynką« we wszystkich serwisach była wiadomość o hollywoodzkiej gwieździe. Chyba, że jest to news dotyczący jej śmierci. W przypadku Angeliny Jolie nie jesteśmy wcale tak daleko od tematyki śmierci. W końcu śmiertelna choroba jest tematem ważnym i niestety tabuizowanym  toteż jej gest jest ważny. Swoim tekstem dała nam też to, co lubimy najbardziej (a właściwie media lubią najbardziej): piękno, młodość, ciało, bogactwo, tragedię, chorobę i bliskość śmierci. Medialnie trafione w dziesiątkę, toteż nic dziwnego, że i w Polsce news o odwiedzinach w sejmie matek pierwszego kwartału spadł dziś na stronę przedostatnią albo w ogóle wypadł z ramówek wielu serwisów informacyjnych. A przecież obie wiadomości można by spokojnie zestawić. Jak?

Przez dwanaście godzin dnia upłynęło dostatecznie wiele czasu, by wieczorem pokusić się o komentarz, toteż stacje informacyjne właśnie teraz nadają komentarze specjalistów i celebrytów, którzy to pochylają się nad bohaterstwem (sic!) Angeliny. Jest w tym jednak coś nieprzemyślanego. Mimo upływu dwunastu godzin komentarze nie są zbyt głębokie, bo wszyscy oscylują wokół idei poświęcenia (siebie, swojej kobiecości, swojego ciała, okaleczenia symbolu seksulaności) w imię dobra własnych dzieci. No tak, ale nie tylko tyle można wyciągnąć z tekstu Angeliny. Jego pierwszy ustęp brzmi:

„MY MOTHER fought cancer for almost a decade and died at 56. She held out long enough to meet the first of her grandchildren and to hold them in her arms. But my other children will never have the chance to know her and experience how loving and gracious she was.”

Angelina Jolie to visit Syrian refugee camps in Kurdistan RegionI tu wypadałoby się zastanowić nad słowami i czynami aktorki, która oczywiście jest też matką, ale jest i córką i kobietą, a swój tekst podpisała (a raczej pozwoliła na jego podpisanie): „Angelina Jolie is an actress and director.” Co może chcieć przez to powiedzieć? Może tyle, że odpowiedzialność i opieka nad dziećmi jest jedną z motywacji jej czynu, obok chęci bycia z mężem (rodzinna koncyliacyjność bywa w chwilach choroby pierwszym odruchem). Równie ważną motywacją jest też chęć kontroli własnego życia i poświadczenia/pokazania innym, że można kierować własnym życiem/ciałem „Life comes with many challenges. The ones that should not scare us are the ones we can take on and take control of.” Dlatego żaden/żadna z medialnych komentatoró/ek nie powinien zapominać o tym, że mówienie o fakcie mastektomii Angeliny Jolie nie jest tylko mówieniem o mastektomii matki. Jej tekst jest tekstem córki, która zachowuje, albo przynajmniej próbuje zachować matrylinearną ciągłość, powołuje się na walkę i przedwczesną śmierć matki. Jej tekst jest wyznaniem kogoś, kto podejmuje decyzje i wyzwanie także dla siebie. Dopiero później staje się tekstem manifestem dla innych chorych/mogących zachorować na raka.

Feministyczna czy feminizująca lektura tekstu Angeliny Jolie póki co jest pominięta, albo przynajmniej przykrojona do lektury esencjalistycznej, wedle której kobiecość cielesną można utracić tylko w imię poświecenia się dla własnych dzieci. To niebezpieczne zestawienie  – jak wspomniane działania matek pierwszego kwartału, które dziś świętując w sejmie swoje zwycięstwo – świadomie bądź nie – poświęcają się dla dzieci, usuwając się na rok z rynkowego życia; nie widząc problemu w kłopotach z powrotem na tenże rynek; nie widząc możliwości kształtowania bliskości/relacji dziecka z ojcem, bo to jego urlop/czas opieki nad dzieckiem powinien zostać wydłużony. Tylko w ten sposób zbudować można rodzicielską równowagę (nakładając na pracodawców obowiązek wysyłania ojców na taki urlop/opiekę) a nie wciąż upośledzać rodzicielstwo, budując/umacniając jednostronny stereotyp w imię, którego nie tylko dajemy się odstawić na boczny tor (rynek pracy; rozwój osobisty ect.), ale też wspieramy bohaterstwo ingerencji w kobiecość/cielesność  najmocniejszego popkulturowego symbolu seksualności i kobiecości ostatniej dekady. Wszystko to w imię MATKOWANIA. Kwestia rodzicielstwa jest wciąż nierówna. Matki błogosławi się na ołtarzu poświęcenia, wmawiając im, że to co robią jest najważniejsze dla nas wszystkich. Inną kwestią jest sprawa nadużycia ciała – ciążowego brzucha – jako instrumentu w walce z dyskryminacją; tutaj też należałoby się zastanowić nad szerszym wynikiem tej akcji, bo niby jak dyskutować z argumentem dyskryminacji dzieci/kobiet w ciąży? Nie da się, nie będąc posądzonym o grubiaństwo. Problem jednak leży gdzie indziej – w szerszym polu ta sprawa nie przyniesie pozytywnych rozwiązań a jedynie umocni dotychczasowe bariery i stereotypy oparte na esencjalistycznym/naturalistycznym myśleniu wspierającym rolę kobiet rodzicielek/opiekunek.

Życie i tekst Angeliny są wielopłaszczyznowe. Jak każdej/każdego chorego i zdrowego. Warto zdać sobie z tego sprawę zanim ogłosimy tę aktorkę kolejną świętą matką, która poświęciła siebie/swoje ciało, która poddała się tak dużej ingerencji we własne ciało dla szóstki dzieci. Jej gest jest ważny dla niej (prawdopodobnie zdecydowałaby się na niego nawet gdyby nie była matką). Jej historia jest ważna dla nas.

Przy okazji komentarzy na temat mastektomii Angeliny Jolie pamiętajmy także o tym, jak ważny w takich chwilach jest status ekonomicznych chorych/potencjalnie chorych. Zastanówmy się gdzie napotykają oni/one na pułapki. Poza cielesnością, którą w wypadku Angeliny Jolie ocalić możemy za pomocą czasowo umieszczanych pod skórą ekspanderów, później zamienionych na odpowiednie wypełnienie piersi w taki sposób, że fizycznym śladem operacji zostaje tylko mała blizna, problem pozostaje na innych płaszczyznach.  O tych kontekstach należy rozmawiać. O płci, statusie, psychice, o możliwościach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s